Bezpiecznie tu, czy nie?

Znajdźcie dwa punkty oparcia, a rozwiesicie hamak! Zdanie prawdziwe, ale niepełne – pochopnie wybrana lokalizacja może ściągnąć Wam na głowę kłopoty i to w dosłownym sensie. Warto więc poświęcić więcej uwagi miejscu wybranemu na zawieszenie hamaka, bo nie wszystko złoto co się świeci, a bezpieczeństwo ważniejsze jest niż urokliwy widoczek.

solidne punkty zaczepienia

Gdy już znajdziecie dwa drzewa albo elementy konstrukcji w lokalizacji, która przypadła Wam do gustu, koniecznie upewnijcie się, czy dadzą radę unieść ciężar ładunku poprawnie rozwieszonego hamaka. Siły przenoszone na drzewa przez zawiesia błędnie rozwieszonego hamaka, potrafią wielokrotnie przekroczyć ciężar zawartości kokonu! Jak poprawnie zawiesić hamak pisaliśmy w artykule „Jak sobie rozwiesisz, tak się wyśpisz.” .
Jeżeli więc będziecie w stanie całą swoją masą i siłą popchnąć drzewo lub element konstrukcjy, tak by się przemieściły lub wyraźnie odkształciły, poszukajcie innego miejsca. Przyjąć można, że nada się drzewo, którego pień ma średnicę nie mniejszą niż 15 cm lub nie daje się objąć dwoma dłońmi. Nie darzcie nadmiernym zaufaniem przygodnych murków, słupów, słupków, filarków – mogą nie mieć odpowiednich fundamentów!

załamanie pogody

Umiecie przewidzieć pogodę na kilka godzin naprzód, zwyczajnie obserwując otoczenie i niebo? Nie wszyscy to potrafią, w tej liczbie i ja. Nagłe spadki ciśnienia lub gwałtowne wahania temperatury wróżą nagłe zmiany aury, a gwałtowne załamanie pogody może być przyczyną poważnych kłopotów w terenie . Warto zatem zawczasu sprawdzić zagrożenie silnym wiatrem lub burzami – prognozy pogody dostępne w mediach są coraz precyzyjniejsze, nawet jeżeli nie zawsze się sprawdzają.

Mówiąc o burzy myślimy przede wszystkim o gradzie, deszczu i – o zgrozo – o piorunach.
Mając w perspektywie burzę, unikajcie samotnie stojących par i wybierajcie drzewa niższe, o młodej i gładkiej korowinie – buki, jesiony. Wyładowanie elektrostatyczne wybiera najłatwiejszą i najkrótszą z dróg, a po drzewach gładkich woda spływa bez przeszkód tworząc proste ścieżki przepływu elektronów ku ziemi. Rośliny o głęboko spękanej korze, pełnej załomów i porostów, potrafią w czasie deszczu zatrzymać bardzo duże ilości wilgoci, która przy uderzeniu pioruna w jednej chwili eksplozyjnie wyparuje.

martwe gałęzie i padające drzewa

Podczas burzy w lesie największe niebezpieczeństwo niesie wiatr – uderzenie pioruna w drzewo, na którym rozwiesiliście swój kokon jest zdecydowanie mniej prawdopodobne, niż spadające konary i wywracające się drzewa.
Przed zwieszeniem hamaka sprawdźcie więc, czy nad Wami nie ma suchych, martwych gałęzi. Szczególną uwagę zwróćcie na topole i wierzby, uznawane za drzewa krótkowieczne, które po nieco ponad ćwierćwieczu w całości stanowią zagrożenie, a ich konary potrafią próchnieć już po kilku – kilkunastu latach. Łamliwe są również klony, jesiony i robinie akacjowe (powszechnie zwane „akacjami”). Brzozy także potrafią obficie ronić konary podczas silnych wiatrów. Nie znaczy to bynajmniej, że trzeba unikać tych drzew! Sam uwielbiam wisieć w brzezinie, pod wierzbami, czy w robiniowym zakątku. Trzeba tylko pamiętać, że rośliny te w określonych warunkach mogą być przyczyną poważnych tarapatów.

Pod wpływem wiatru wywracają się najczęściej drzewa płytko ukorzenione – rosnące na skalistym podłożu lub w zbyt wilgotnej, wręcz bagnistej okolicy. Na wiatr wystawione są też drzewostany, które wzrastały w zwarciu i zostały w krótkim czasie przerzedzone. Takich terenów unikajcie, jeśli spodziewacie się silnego wiatru. Niektóre z drzew z natury mają płytkie systemy korzeniowe, np.: brzozy, wierzby, dęby. Z zasady omijajcie drzewa z ubytkami w pniu, rozlegle zagrzybione i te w całości lub częściowo uschnięte. Pierwsze będą się też kładły drzewa najstarsze, najwyższe oraz smukłe, ale z rozbudowanymi koronami, bo to one przyjmują największy nacisk wiatru. Sprawdźcie, więc czy w pobliżu nie rośnie młodnik, w którym będziecie mogli schronić się w razie apokalipsy.

Duże znaczenie ma kierunek, z którego spodziewamy się wiatrów. W Polsce przeważają wiatry zachodnie, zasadniczo więc drzewa mają system korzeniowy stawiający odpór wiatrom z tego kierunku. Gwałtowne podmuchy z nietypowej strony świata szybciej powalą drzewa przywykłe do stałych wiatrów z innego kierunku.

zdradliwa topografia

Zagrożeniem może być sama topografia. Wprawdzie urozmaicony teren nie wadzi hamakowi, ba – dodaje wręcz uroku biwakowi między drzewami – warto jednak zawczasu rozleglej zbadać otoczenie, nim zapadnie zmrok i zanim pognacie za elementem wyposażenia uciekającym po pochyłości lub gwałtownie i niezamierzenie opuścicie kokon. Zapoznanie się z ukształtowaniem okolicy przyda się przy załamaniu pogody, w konieczności szybkiej ewakuacji obozu. Bieganie po nieznanym terenie przy ograniczonej widoczności – w trakcie nawałnicy, po zmroku, we mgle itp., nie jest najszczęśliwszym z pomysłów.

zwierzęta

Najczęstszym pytaniem, jakie słyszę w kontekście noclegu w hamaku, jest: „czy nie boisz się zwierząt?”. Otóż tak, boję się jednego zwierza, powszechnie występującego w polskich lasach – najagresywniejszego z leśnych stworzeń. Obawiam się os. Są bardziej drażliwe niż szerszenie i pszczoły. Tak jak inne błonkoskrzydłe, atakują, gdy uznają, że gniazdo jest zagrożone, gdy rozdrażnią je Wasze gwałtowne ruchy. Może zdenerwować je także zapach perfum, kosmetyków, czy alkoholu. Agresywność wzrasta wraz z liczebnością owadów w kolonii – im większe gniazdo, tym bardziej drażliwi mieszkańcy. Są też bardziej poirytowane w upały.
Osy, szerszenie i pszczoły zakładają gniazda w dziuplach, w pustych pniach drzew, w budkach lęgowych, w zakamarkach budynków i budowli. Czyli tam, gdzie lubimy wieszać hamaki… Czasem zasiedlają nory w ziemi. Nie jest łatwo wypatrzyć ich kolonie, ale wzmożony ruch owadów w danej okolicy może sugerować obecność gniazda. Aktywność większości błonkoskrzydłych spada wieczorem wraz z obniżeniem temperatury i jest to kolejny z powodów, dla których miejsce do rozwieszenia hamaka warto wybrać i ocenić przed zmrokiem. Pamiętajcie jednak, że szerszenie są aktywne całą dobę i mogą przylatywać nocą do źródła światła. Nikomu z Was nie życzę konfrontacji z rozeźlonym rojem – nawałnica wściekłych os, pszczół, czy szerszeni, to nic przyjemnego. Bolesne doświadczenie, uwierzcie na słowo…

Wędrując po leśnych ostępach, czy w szeroko pojętym plenerze, trzeba zachować świadomość, że w okolicy najpewniej są naprawdę niebezpieczne stworzenia – inni ludzie. Bliźni niekoniecznie są groźni z powodu ich nieprzychylności do Was, choć i takie sytuacje mogą się wydarzyć. Na ten przykład biwak w sąsiedztwie miejsc spotkań młodzieży nie będzie dobrym pomysłem. Inni miłośnicy kniei wszelkiego autoramentu zwykle są przyjaźnie nastawieni. Szaleńców i zabójców biegających nocą po lesie z siekierami lub piłami spalinowymi nie widziałem, spotykałem za to polujących myśliwych. Zasięg rażenia kulą z broni gwintowanej to 3,5~4 km. W przypadku broni gładkolufowej, to już „tylko” 1,5~2 km. Śrut dolatuje na odległość 200~400 m, w zależności od jego średnicy. Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi… Choć prawdopodobieństwo zostania postrzelonym jest niezwykle małe, to jednak nie niemożliwe. Według Polskiego Związku Łowiectwa, w naszym kraju rocznie dochodzi do 6~8 wypadków z udziałem broni palnej myśliwskiej, z czego 1-3 są śmiertelne. Dlatego warto rozejrzeć się po wybranej okolicy, czy nie ma stanowisk myśliwskich lub śladów nęcenia zwierzyny. Unikajcie wieszania hamaków na linii zgrubnie wyznaczonej myśliwską amboną i nęciskiem – miejscem, w którym myśliwi wykładają karmę przez okrągły rok. Nie wieszajcie hamaków na skraju lasu naprzeciw ambon – bezpieczniej będzie rozwieszać hamak za ich „plecami”. Czerwone lub pomarańczowe, jaskrawe kolory wyposażenia będą jak najbardziej na miejscu – myśliwym trudniej będzie pomylić wasz hamak z dzikiem, czy jeleniem.

Poza tym w Polsce nie mamy zbyt wielu gatunków stanowiących realne zagrożenie dla hamakowiczów. A przynajmniej nie wszystkie są tak groźne, jak się je powszechnie maluje.
Wilki, dziki, jelenie unikają kontaktu z ludźmi i czmychają na nasz widok. Agresywne stają się w samoobronie, w poczuci zagrożenia i bez możliwości ucieczki. Nie biwakujcie więc na zwierzęcej ścieżce, na świeżych dziczych buchtowiskach, w pobliżu punktów dokarmiania zwierzyny, czy w odległości mniejszej niż 100 m od padliny. Jeżeli Wasza obecność nie zaskoczy naszych braci mniejszych, będziecie cieszyć się z niezapomnianego spotkania.

Inaczej sprawa ma się z niedźwiedziami, bo to naprawdę groźne drapieżniki, które w dodatku żerują po zmroku. W naszej części Europy przywykły do zapachu i widoku człowieka i coraz mniej się go boją. Zresztą nieszczególnie mają czego – są od nas dużo większe, silniejsze i bardzo szybkie. Krótko mówiąc – nie hamakujcie w rejonie potwierdzonego występowania niedźwiedzi. W Polsce spotkać je można na Podkarpaciu – w Tatrach i Beskidach, w tym głównie w Bieszczadach. Lokalni leśniczy wiedzą czy i gdzie najczęściej można spotkać misia na ich terenie. Pamiętać trzeba jednak, że istnieje realne ryzyko spotkania niedźwiedzia również poza stałymi rejonami jego występowania, bo zwierzętom tym zdarza się zawędrować do naszego kraju zza południowej granicy. Nie od rzeczy będzie więc zasięgnąć zawczasu języka w leśniczówce.

Miejcie oczy otwarte, umysł świeży. Wiście rozsądnie, a piękna na pierwszy rzut oka okolica nie zwali się Wam na głowę.

Andrzej Ambroż

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.