poskramianie tarpa

Zachodni wiatr spienione goni fale
Kołtuni się puszczony luźno tarp

Rozbijanie obozu w pogodny dzień to sama przyjemność, ale nie zawsze jest słodko i sielankowo. Silne podmuchy wiatru nie pomagają w rozwieszaniu tarpa a odciągi węźlą się złośliwie i gordyjsko. Opanowanie trzepoczącej szmaty i zbuchtowanie każdej z linek potrafi być wyzwaniem. Dodajcie do tego zmęczenie, pośpiech, deszcz…

Dobrze ułatwiać sobie życie, nawet przy ładnej pogodzie – wszycy lubią mieć wygodniej. Poniżej przedstawiam patent, który szczególnie przypadł mi do gustu i na stałe zagościł w moim katalogu sztuczek i kruczków.

Do okiełznania tarpa przyda się sześć pętelek o średnicy 4~5 cm, z gumosznurka lub sześć małych gumek-frotek do włosów nanizanych na linki zamocowane u końców kalenicy tarpa.

Płachtę zwińcie razem z odciągami i nawleczcie gumowe pętelki na zrolowany tarp. Tak zabezpieczone „cygaro” możecie upchnąć w dedykowanym woreczku (jeżeli suche) albo wpakować do siatkowej kieszeni w plecaku (jeżeli mokre). Elegancko, szybko, sprawnie i bez plączących się linek.
Można też złożyć zwój na pół kilka razy, choć nie jest to najzdrowsze dla tarpa – zagięcia tkaniny stale w tych samych miejscach prędzej uszkodzi powleczenie na załamaniach materiału.

W wietrzny dzień, rozwieszajcie tarp rozwijając jeden koniec „cygara” na raz i przyszpilając wstępnie uwolnioną parę odciągów, zanim odbezpieczycie drugi koniec. Podobnie postępujcie zwijając płachtę. W ten sposób wiatr nie będzie szarpał całego tarpa i nie poplącze linek, którymi się akurat nie zajmujecie.

Jeżeli odciągi Waszego daszku zaopatrzone są w regulatory, przy zwijaniu rozciągnijcie je na całą długość – oszczędzi Wam to ewentualnej walki z przykrótkimi linkami przy następnej okazji.

Andrzej Ambroż

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.