chiński hamak no-name

Tani hamak z moskitierą nieokreślonego chińskiego producenta kusi ceną i znajduje wielu nabywców. Nie został umieszczony w naszym spisie dostępnych marek, bo nie ma oficjalnego dystrybutora w naszym kraju. Dostępny jest wyłącznie na chińskich portalach zakupowych i na różnej maści portalach aukcyjnych. Za kwotę oscylującą w okolicy 60 zł z przesyłką za hamak z moskitierą, nie znajdziecie na naszym rynku nic podobnego. Często jest więc to Wasz pierwszy i niestety jedyny hamak. Niestety, bo do ideału brakuje mu naprawdę dużo.
Jest jednak na tyle popularny i intrygujący, że nie można było mu się nie przyjrzeć z bliska.

obietnice

Produkt wybrany do testów opisano, jako hamak z moskitierą o wymiarach 260 cm x 140 cm. Według specyfikacji z oferty, uszyto go z nylonu 210T, co oznacza, że w jednym calu kwadratowym tkaniny mieści się 210 włókien. Gęsty splot wróży przyzwoitą wytrzymałość i mniejszą rozciągliwość. Jednak odporność takiego materiału ma swoje ograniczenia – rozciągany wzdłuż włókien, da się bez problemu rozerwać, a uszkodzenie włókien w jednym miejscu spowoduje, że szybko rozedrze się cały bryt. Producenci wzmacniają takie tkaniny, wplatając co pewien dystans mocniejszą nitkę. Powstaje w ten sposób siateczka tworząca charakterystyczny wzór, zwykle kratkę. Taki materiał nazywamy rip-stop. Możecie więc spotkać się z podobnym hamakiem z nylonu rip-stop. W testowanym egzemplarzu takiego wzmocnienia nie zaoferowano.

O zawiesiach napisano wyłącznie, że są to dwa pasy i dwa karabińczyki. Zestaw zawiera też dwie linki do podwieszania moskitiery, o przyzwoitej gęstości oczek, jeżeli wierzyć załączonym fotografiom.

Producent podał, że dopuszczalne obciążenie hamaka to 300 kg – co jest raczej mało prawdopodobne, ale ciężar jednej dorosłej osoby powinien wytrzymać bez problemu.

rzeczywistość

Waga całego zestawu podana przez producenta to 740 g, a ciężar zmierzony: 655 g. Tak znaczna różnica, to miłe zaskoczenie. Dalej niestety, nie jest już tak różowo. Nie wiem, jak producent mierzył hamak, bo testowany egzemplarz to w rzeczywistości prostokąt 240 cm x 140 cm. Dwadzieścia centymetrów mniej względem deklarowanej długości 260 cm, to zdecydowanie nie margines błędu przy krojeniu i szyciu. Sam materiał hamaka jest jest za to dość przyjemny i sprawia wrażenie solidnego. Do tego nie jest nadmiernie elastyczny – naciągnięty wydłuża się ledwie o 3%.

Do zestawu dołączono dwie taśmy o długości 3 m i szerokości 2 cm każda, z lekko zgrzanymi brzegami, ale bez jakichkolwiek pętli umożliwiających bezwęzłowe zamocowanie ich na drzewach. Na tej samej aukcji można było dokupić taśmy z pętlami i metalowymi kółkami, ale trzeba za nie dopłacić 1/3 wartości hamaka. Użycie taśmy oznacza, że z całą pewnością nie będziemy uszkadzać drzew na których wieszamy kokon i to jest plus. Natomiast bez znajomości odpowiednich węzłów, regulacja długości zawiesi może być uciążliwa, zwłaszcza, że nieumiejętnie wiązana taśma potrafi się mocno zacisnąć i jest trudna do rozsupłania.

W krótsze końce hamaka nawleczono pętle wykonane z tego samego materiału, co zawiesia. W zestawie znalazły się też dwa nienajlżejsze, ale mocne, stalowe karabińczyki. Nie załączono niestety żadnej instrukcji ani sugestii, jak skutecznie połączyć ze sobą wszystkie dostarczone elementy i jak efektywnie regulować zawiesia – duży minus, bo to wcale nie jest takie oczywiste, zwłaszcza, jeżeli to Wasz pierwszy hamak w życiu.

Moskitierę wykonano z miękkiego i przyjemnego materiału o drobnych oczkach, które powinny zatrzymać meszki – fotografie załączone do opisu produktu nie kłamały. Do zestawu dołączono też dwie linki służące do podwieszenia siatki. Moskitiery nie da się zdemontować. Jest przyszyta z jednego dłuższego boku i w krótszych końcach. Wzdłuż drugiej burty wszyto solidny, plastikowy zamek błyskawiczny, z metalowym suwakiem dostępnym od zewnątrz i od środka kokonu. Do hamaka wejść można więc niestety tylko z jednego boku. Przy rozwieszaniu trzeba zatem uważać, by zamek znalazł się po pożądanej stronie.

Całość spakowana jest w pokrowiec będący jednocześnie kieszonką przyszytą w połowie długości hamaka od strony zamka błyskawicznego moskitiery. Pakunek jest dość luźny i daje się jeszcze skompresować.

rozwieszanie

Brak instrukcji nie stanowił dla mnie większego problemu, chociaż szczerze przyznam, że chętnie dowiedziałbym się, jak producent sugeruje używać karabinków. W mojej opinii to element, który co najwyżej skomplikuje proces regulacji długości zawiesi. Karabinki bez problemu zapniecie do pętli u końców hamaka, ale prawdziwie kłopotliwe będzie ich zamocowanie do taśm wiązanych na drzewach. Zmienne warunki użytkowania hamaka wymagają łatwej regulacji długości zawiesi, w związku z czym punkt mocowania końca hamaka do taśmy musi dać się względnie łatwo przesuwać. Same karabinki tego nie gwarantują; nośności pasów nie znamy, a każdy dodatkowy węzeł punktowo zmniejszy wytrzymałość taśmy nawet o połowę.

Świadomy potencjalnych kłopotów sięgnąłem po sprawdzoną i prostą klasykę, która ogranicza się do wykonania dwóch węzłów na taśmę i nie wymaga użycia żadnego osprzętu. Na jednym z końców każdego z trzymetrowych pasków zawiązałem oczko przy użyciu węzła skrajnego tatrzańskiego (ang.: bowline hitch), który łatwo się rozwiązuje i nie zaciska się pod obciążeniem.

Tak przygotowanymi taśmami opasałem drzewa, a ich wolne końce przewlekłem przez zawiązane przeze mnie oczka. Końce zawiesi przywiązałem do pętli w hamaku przy użyciu węzła flagowego (ang.: becket hitch), który świetnie łączy linki i taśmy, daje się łatwo rozwiązać i umożliwia niekłopotliwą i szybką regulację długości zawiesi – korekty zajmują nie więcej niż minutę… Może dwie.

Węzeł flagowy w działaniu. Karabinczyki przydały się do czegoś innego.

Linki ustawiłem klasycznie – pod kątem 30 st. względem poziomu, a wierzchołek hamaka od strony nóg uniosłem o około 20 cm, regulując długość taśm, bez zmiany ustalonego kąta. Takie rozwieszenie jest krytycznie ważne w przypadku krótkich hamaków, ponieważ pozwala skompensować niedostatki ich długości. Więcej o tej technice przeczytacie TU.

Hamak nie posiada cięciwy, niezbędne jest więc użycie dodatkowych odciągów, by wbudowana siatka nie opadała na hamakowicza. W tym celu producent zaopatrzył zestaw w dwie, marnej jakości, strzępiące się linki. W teorii użycie dwóch niezależnych sznurków powinno utrzymać siatkę z dala od użytkownika, odciągając ją w dwóch różnych kierunkach. W praktyce to działa, niemniej dodatkowe dwie linki niepotrzebnie skomplikowały i wydłużyły proces rozwieszania.

osprzęt spoza zestawu

Hamak nie ma cięciwy i jego konstrukcja wyklucza poprowadzenie jej od środka. Uważam to za wadę – o korzyściach płynących z uzbrojenia hamaka w cięciwę przeczytacie TU. Przekornie założyłem więc linkę łączącą końce kokonu na zewnątrz moskitiery.

Polskie noce u schyłku lata bywają chłodne, więc do hamaka wrzuciłem topquilt, który miał mnie okryć z wierzchu. Nie lubię sypiać w hamaku na macie, więc pod „chińczykiem” podwiesiłem podpinkę, co ostatecznie okazało sporym błędem.

Stanowisko testowe.

wrażenia

Po wejściu do hamaka, obawy zmieniły się w fakty, a przewidywane mankamenty objawiły z całą mocą. Sam hamak wygląda wprawdzie na solidny i przyzwoicie uszyty, niemniej taśmy z zestawu są słabej jakości i chcąc z niego korzystać dłużej, należy je bezwarunkowo wymienić. Pasy tkane są dość luźno i ich struktura poddała się pod obciążeniem – po pierwszym użyciu wydłużyły się trwale o 7 cm i 9 cm. Okazały się też zauważalnie elastyczne. Wydłużenie jest na tyle zauważalne, że obciążony hamak wyraźnie zjechał ku ziemi. Trzeba brać to pod rozwagę i z góry kompensować bardziej płasko poprowadzonymi taśmami. Stąd też zapewne biorą się, powszechne w sieci, zdjęcia tych hamaków z niemal poziomymi zawiesiami.

Przyziemienie w tempie dryfu kontynentalnego.

Mam 1,73 m wzrostu i obawiałem się, że hamak będzie za krótki, bym mógł spędzić w nim wygodną noc. Poprzednie doświadczenia z krótkimi hamakami przekonały mnie, że wzór: „wzrost użytkownika * 1,5” daje oględne pojęcie o najmniejszej długości hamaka, który zapewni minimum wygody. W moim przypadku najkrótszy akceptowalny hamak powinien mierzyć około 2,6 m, tak więc nie zaskoczyło mnie specjalnie, że o dwadzieścia centymetrów krótszy „chińczyk” okazał się kiepskim posłaniem. Nie pomogło rozwieszenie z odpowiednim luzem, który miał pozwolić na ułożenie po skosie. Podniesiony wyżej wierzchołek od strony nóg, mający sprawić, że łydki i stopy trafią do szerszej części kokonu, też nie dał wiele. Burty hamaka wyraźnie naciskały na dolną część nóg i na bark, przez co czułem, że muszę rozpychać się we wnętrzu. Leżąc po skosie, jakieś 15 st. względem osi hamaka, czułem wyraźny przeprost nóg w kolanach. Co gorsza, gdy tylko zapadałem w sen, hamak naciskał na mnie na tyle mocno, że przesuwał mnie do pozycji „na dzidę”. Budziłem się ze ścierpniętymi nogami, leżąc wzdłuż osi hamaka, wygięty jak banan. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem skurczów łydek w hamaku… Wyższy ode mnie o siedem centymetrów kolega, śpiąc w „chińczyku” na skos na macie samopompującej grubości 2,5 cm i szerokości 70 cm, obudził się w tej samej pozycji, w której zasnął. Najpewniej w jego przypadku samopompa rozłożyła równomiernie tkaninę hamaka i swoją strukturą odpierała zaciskające się burty.

Mocowanie moskitiery na dwóch linkach, niezależnych od zawiesi hamaka, nie jest najlepszym z rozwiązań. Na siatkę mogą działać duże siły, szczególnie, gdy za bardzo napniecie jej odciągi. W efekcie będziecie wisieli trochę na zawiesiach, a trochę na linkach od moskitiery, co może prowadzić do uszkodzenia siatki. Dwa odciągi nie są też w praktyce bardziej skuteczne niż jeden.


Rozpórki dałyby zdecydowanie więcej przestrzeni.

Poza tym, system jest zwyczajnie przekombinowany. Za dużo w nim osobnych elementów do zamontowania. Ani to wygodne, ani nie wygląda dobrze.

Ich oczom ukazał się las… linek.

Linka łącząca końce kokonu założona na zewnątrz siatki ustabilizowała go, ale mocno zdusiła moskitierę, ograniczając woną przestrzeń w środku. Nie było źle, ale ten hamak zdecydowanie nie nadaje się do rozbudowy o cięciwę.

Cięciwa – rozwiązanie siłowe.

Sama siatka przyszyta jest do hamaka na stałe, co ma swoje konsekwencje – nie da się jej zdemontować i uniemożliwia założenie cięciwy wewnątrz moskitiery. Linkę łączącą końce hamaka można zamontować na zewnątrz, lecz koliduje wtedy z siatką. W dodatku kokon otwiera się tylko z jednej strony, przez co doświadczyłem poważnych problemów z poprawianiem podpinki, która zsunęła się nieco na stronę z zamkiem błyskawicznym. Tkanina hamaka i moskitiery były na tyle napięte, że nie dało się przez nie chwycić brzegu underquilta, by podciągnąć go we właściwe miejsce. Bez wyłażenia na zewnątrz się nie obyło. Dyskwalifikuje to użycie podpinek, a jedyną sensowną opcją są maty, które nie są najwygodniejsze w hamaku, ale w tym konkretnym przypadku mogą podnieść komfort. Konstrukcja kokonu pozwala za to odwrócić go, tak by siatka znalazła się pod spodem. Taka konfiguracja przypomina hamak dwuwarstwowy – między moskitierę i powłokę hamaka można włożyć matę, która nie będzie się przesuwała w ciągu nocy. Tracimy wówczas jednak osłonę przed insektami… Więcej o hamakach z podwójnym dnem przeczytacie TU.

Do gustu przypadła mi za to kieszonka przyszyta do burty kokonu, służąca za pokrowiec na cały zestaw – rzecz bardzo poręczna, choć niedostępna po zamknięciu moskitiery. Na szczęście hamak wyposażono też w dodatkową wewnętrzną kieszonkę na drobiazgi.

Niezwykle praktyczna kieszonka na różne różności.

Wnioski

To idealny hamak dla mnie na starość, bo nie mogę wyciągnąć w nim nóg.

A poważniej? W mojej opinii testowany sprzęt, to pozycja warta do rozważenia wyłącznie przez osoby mające poniżej 1,6 m wzrostu. Osoby mojego wzrostu i wyższe zafundują sobie niezwykle tanie madejowe łoże. Przyznaję, że użycie sztywnej samopompy może poprawić sytuację, ale ciasny hamak pozostanie ciasnym hamakiem. Nie ma co liczyć, że ułożycie się w miarę płasko, a mata nie da Wam takiego komfortu termicznego, jak podpinka, zwłaszcza w chłodne noce. Jeżeli więc skorzystacie z grubej samopompy, nie macie najmniejszych kłopotów z krążeniem i nie przeszkadza Wam pozycja półleżąca, to może się zdarzyć, że ten hamak Wam wystarczy. Możecie też zwinąć się w kłębek i spać na boku. Obu pozycji nie nazwałbym jednak komfortowymi. Da się w tym hamaku wyspać, tak jak da się spać na miejscu siedzącym w wagonie przedziałowym drugiej klasy, choć w kuszetce jest o niebo wygodniej.

Mimo niskiej ceny, ograniczenia wynikające z konstrukcji testowanego kokonu, obniżają jego walory użytkowe do punktu, w którym nie warto w niego inwestować. Skandalicznie skąpe wymiary, przekombinowana moskitiera, brak możliwości sensownego założenia cięciwy, trudności w korzystaniu z podpinek ograniczające możliwość sensownego docieplenia od spodu wyłącznie ocieplanym materacykiem, samopompą albo karimatą… Szkoda tych kilkudziesięciu złotówek. Za podobną lub niewiele wyższą kwotę, dostaniecie inne, większe hamaki, które wprawdzie nie będą miały moskitier, ale zapewnią więcej wygody i możliwość rozwoju.

Jeżeli więc ogranicza Was budżet, lepiej po prostu karmcie świnkę skarbonkę dłużej, bo oszczędny płaci dwa razy!

Andrzej Ambroż

2 thoughts to “chiński hamak no-name”

  • Sławek i Ania

    26 września 2019 at 23:15

    Andrzeju, bardzo fajna recenzja. Przeczytałem ją dokładanie, jak i inne wcześniej Wasze recenzje. W czasie lata mimo wszystko wybrałbym hamak z Decathlonu, niestety on nie posiada moskitiery, które ogólnie rzecz biorąc są u nas drogie. Może warto na początek rozważyć zakup hamaka z Deca i wyszuknie taniej, niezależną moskitierę z Chin lub uszycie własnej (koszt ca 40zł) ?

    Odpowiedz
    • Andrzej Ambroż

      28 września 2019 at 13:51

      Z tanimi, osobnymi moskitierami jest jeden problem. Nie ma takich. Jest parę rozwiązań dostępnych na naszym rynku, które ujęliśmy w zestawieniu producentów sprzedających w Polsce, lecz są to zwykle siatki wielokrotnie droższe, niż hamak z Decathlonu. Jeżeli szukać oszczędności, to właściwie pozostaje wyłącznie opcja samodzielnego uszycia, a to wbrew pozorom nie wychodzi wcale tak tanio. W każdym razie jest tak tanie, jak czas, który się poświęci.

      Odpowiedz

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.