Flyhamak OUTDOOR II

Rynek hamaków produkowanych w Polsce jest niewielki i wypełniony produktami w miarę podobnymi. Pomiędzy nimi znaleźć można jednak kokony wyjątkowe, choć pozornie nie różniące się od konkurencji. Taka jest rodzina hamaków Outdoor, szyta przez firmę Flyhamak.
Co sprawia, że te produkty odznaczają się na tle konkurencji? Czy są wygodniejsze? Łatwiejsze w użyciu? Warte grosiwa?

Do testów dostaliśmy dwa hamaki: Outdoor I i Outdoor II. Oba sprawdziliśmy w boju, biwakując, śpiąc w nich i bujając się okazyjnie. Udostępniliśmy też testowany sprzęt osobom trzecim, lepiej i gorzej zaznajomionym z hamakami, wsłuchując się w ich komentarze i wyciągając wnioski z ich uwag. 

Oliwkowy Outdoor I Pro i pomarańczowy Outdoor II
fot.: archiwum autora

Na pierwszy ogień poszła „Dwójka” – kompletny hamak ze zintegrowaną moskitierą i doszytą podpinką. 

DEKLARACJE PRODUCENTA

Flyhamak reklamuje Outdoor’a II, jako hamak dedykowany do buszkraftu i surwiwalu, sprawdzający się w trudnych warunkach noclegowych od nizin po góry. Według opisu producenta, powinien oferować dużo przestrzeni do wygodnego leżenia, a także spędzania czasu w outdoorze.

Asymetryczny hamak, zintegrowany z moskitierą, podpinką i cięciwą, ma mieć długość 315 cm (10,5 stopy) i szerokość 150 cm. Powinien wytrzymywać obciążenie 250 kg. Deklarowana waga to 1 550 g z pokrowcem. Producent twierdzi, że woreczek transportowy ma gabaryty 27 x 16 cm.

RZECZYWISTOŚĆ

W komplecie dostaliśmy:

  • asymetryczny hamak typu „gathered-end”, ze zintegrownymi: moskitierą, podpinką i cięciwą, na którą założone są dwa organizery na podręczne drobiazgi. Na pętlach u końców kokonu zainstalowane zostały klamry samozaciskowe do regulacji długości zawiesi;
  • dwie nierozciągliwe, poliestrowe taśmy z zaszytym oczkami na obu końcach (ang.: tree straps);
  • transportowy worek kompresyjny.

Hamak przesłany nam do testów oryginalnie nie jest wyposażony w zawiesia. Flyhamak oferuje bowiem dwa ich rodzaje – Taśmy Flyhamak i klasyczne Whoopie Sling (pol.: łupia). Kupujący może sam wybrać system bliższy jego wymaganiom. Recenzowany kokon uzbrojony został w Taśmy Flyhamak, ale w wersji nieco odmiennej materiałowo i wymiarowo od produktu standardowego. Zestaw zawierał dwie nierozciągliwe taśmy, o długości 295 cm cm i szerokości 2,5 cm. Do regulacji służą stalowe klamry samozaciskowe. Testowane taśmy trafią do oferty w 2021 r.

fot.: archiwum autora

Długość testowanego hamaka zgadza się z deklaracją producenta. Miało być 315 cm i jest dokładnie tyle. O szerokości hamaka producent nie pisze nic w specyfikacji, a jest to kwestia złożona. Zasadniczy korpus hamaka mierzy 145 cm, lecz wzdłuż moskitiery doszyto pas o szerokości 18 cm, na którym – po zapięciu siatki – można oprzeć głowę. Pas wykonano z tej samej tkaniny, co część nośna hamaka, poszerza on kokon do szerokości 165 cm. 

Cięciwa z zestawu jest nieregulowana i ma stałą długość ~268 cm (~85% długości hamaka).

Worek transportowy to klasyczny worek kompresyjny, jaki stosowany jest przez wielu producentów śpiworów – wór z kapturkiem na czterech paskach z regulatorami, pozwalający na kompresję pakunku. Załadowany testowanym hamakiem i paskami do drzew, ma formę walca o średnicy 20 cm i wysokości 35 cm. Jest więc znacząco większy, niż 27×16 cm wynikające ze specyfikacji. Zamieszczona w sklepie producenta, fotografia spakowanego Outdoora II, przedstawia worek kompresyjny w formie walca o wysokości większej, niż średnica. W tym kontekście deklarowane wymiary należy rozumieć następująco: średnica 16 cm, wysokość 27 cm.  Taki pokrowiec powinien mieć pojemność w okolicach 5,5 L, podczas gdy w rzeczywistości zajmuje przestrzeń około 11 L. To istotnie więcej, niż obiecuje producent.

fot.: archiwum autora

Waga obciążona całym zestawem wskazała 1769 g, z czego 230 g to zawiesia, a 1539 g to hamak z workiem. Ciężar kokonu jest śladowo mniejszy, niż deklarowana wartość (11 g z 1550 g, to mniej, niż 1%), Ciężaru zawiesi nie porównywaliśmy, bo są niestandardowe względem oferty komercyjnej.
Waga poszczególnych elementów zestawu:

  • hamak Outdoor II bez elementów zawiesi i bez worka – 1393 g
  • worek transportowy – 146 g
  • paski do drzew – 158 g
  • klamry samozaciskowe – 72 g

Kolory testowanego hamaka i zawiesi są niestandardowe i niedostępne w zwykłej sprzedaży. Outdoor II kupiony w sklepie będzie ciemno-oliwkowy. Taśmy – brązowe lub w kamuflażu przypominającym wzór Woodland.

TO SIĘ MOŻE PODOBAĆ

asymetria hamaka

Asymetryczna konstrukcja to element wyróżniający rodzinę kokonów Flyhamak Outdoor na tle konkurencji. Ogólnie rzecz ujmując, są to hamaki typu „gathered-end”, do budowy których użyto podłużnego brytu materiału, zebranego w krótszych końcach, u których zainstalowano pętle do połączenia z zawiesiami. Wierzchołki kokonu nie są jednak zebrane przez sznur poprowadzony w zaszytych kanałach, lecz związane linką, a węzeł zasłaniają kapturki zabezpieczone „trytkami”. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. W przypadku kokonów Outdoor, wykrój materiału i to, jak jego końce są poskładane i związane, decydują o tym, że materiał hamaków rozkłada się asymetrycznie. W niektórych miejscach jest go mniej, a w innych – więcej.

rys.: archiwum autora

Co to daje? Otóż ułatwia ułożenie się po skosie względem osi hamaka. Jest nieco łatwiej, niż w klasycznym hamaku, bo asymetryczny kokon nie pozwala na zrobienie tego źle – od razu czuje się, że coś jest nie tak i ciało samo wędruje we właściwą pozycję. Nie ma miejsca na błąd użytkownika. Każda próba położenia się nie tak, jak przewidział twórca hamaka, kończy się niewygodną, ba – uciążliwie niekomfortową pozycją. Użytkownik zostanie przymuszony przez kokon do ułożenia się w sposób z góry ustalony i naprawdę ergonomiczny. 

fot.: archiwum autora
wygoda

Sypialnia o długości 315 cm i szerokości 150 cm oferuje fantastyczny komfort. Podobno asymetryczna konstrukcja kokonu zapewnia dodatkowo bardziej płaską pozycję w hamaku. By to sprawdzić, porównałem hamak Outdoor I, będący nieocieplonym bliźniakiem Outdoor’a II, z bezpośrednią konkurencją o zbliżonych gabarytach.

fot.: archiwum autora

Z moich analiz wynika, że asymetryczna konstrukcja nie pozwala na bardziej płaskie ułożenie – przegłębienie jest większe o 4~5 cm w porównaniu do klasycznego symetrycznego, długiego hamaka. Mimo większego przegłębienia Outdoora, człowiek nie leży bardziej wygięty w łuk i nie ma przeprostów kolan. Te ostatnie są lekko i komfortowo zgięte, jakby miało się pod nimi poduszkę. Nawiasem mówiąc, poduszka pod kolanami jest jedną z technik poprawy wygody w hamaku.

Osobiście nie zauważyłem, by asymetryczny krój był wygodniejszy względem hamaków klasycznych. Preferuję pozycję bardziej płaską, jaką zapewniają symetryczne hamaki jedenastostopowe.

kompaktowość i łatwość użycia

Sam zestaw Outdoor II to właściwie jeden element. Podpinka, cięciwa, organizery i moskitiera są na stałe zamocowane do hamaka. Kokon po wyjęciu z worka transportowego jest gotowy do użycia. Wystarczy znaleźć dwa drzewa, założyć na nie taśmy, wpiąć je w klamry przy hamaku i gotowe… 

fot.: archiwum autora

Szybko, bez węzłów i bez zbędnej regulacji poszczególnych elementów, co jest niestety konieczne w przypadku zestawów kompletowanych z kilku osobnych elementów.

zawiesia

Hamak oryginalnie nie jest wyposażony w zawiesia i jest to wyraźnie zasygnalizowane w opisie produktu. Flyhamak ma w ofercie dwa ich rodzaje – oba nie wymagające znajomości węzłów. Użytkownik może sam zdecydować, który system bardziej mu odpowiada, bo przy zakupie producent wyraźnie podkreśla konieczność dokupienia zawiesi. Z hamakiem do testów dostaliśmy taśmy z samozaciskowymi klamrami, które okazały się świetnym dopełnieniem Outdoor’a II. Stabilne wymiarowo, nierozciągliwe taśmy i stalowe klamry są wprawdzie nienajlżejsze, ale proste do bólu i łatwe do regulacji. Nie mają wad łupi (ang. whoopie slings) w postaci określonej minimalnej długości, więc mały rozstaw drzew nie stanowi ograniczenia w wyborze miejsca na rozwieszenie zestawu.

fot.: archiwum autora
zintegrowana podpinka

To co stanowi o wyjątkowości modelu Outdoor II, to underblanket zamocowany na stałe do korpusu hamaka.

fot.: archiwum autora

Przyszyta podpinka jest zawsze we właściwym miejscu, perfekcyjnie dopasowana i gotowa do użycia od chwili rozwieszenia hamaka. Nie zgotuje użytkownikowi w nocy psikusa – nie przesunie się i nie rozszczelni niespodziewanie. Przyszyta jest wyłącznie wzdłuż dłuższych krawędzi kokonu. Producent zaopatrzył ją jednak w cztery gumosznurkowe ściągacze biegnące w poprzek, służące do kontroli docisku podpinki do dna: po jednej na każdym końcu underblanketu, jedną  w 1/3 i jedną w 2/3  jego długości. Dzięki gumkom ocieplina przylega ściśle i równo do hamakowicza, bez niepożądanych kieszeni powietrza i szpar, którymi mogłoby uciec ogrzane powietrze. 

O samym wypełnieniu podpinki nie wiemy właściwie nic. Producent określił je, jako „ocieplinę techniczną”, nie precyzując żadnych parametrów. Nie znamy jej składu, struktury, ani właściwości termoizolacyjnych, wyrażonych w ogólnie przyjętych jednostkach: CLO lub współczynnik oporu cieplnego -R. Oględziny hamaka wykazały, że izolacja składa się z dwóch warstw:

  • cieńszej, o grubości ~6 mm, pokrywającej hamak na długości 200 cm;
  • grubszej, o miąższości ~18 mm, pokrywającej hamak na długości 120 cm wzdłuż osi i 150 cm w kierunku ułożenia hamakowicza.

Ocieplina skrojona jest na wymiar i pokrywa najwrażliwsze części hamakowicza. Jej kształt dopasowany jest optymalnie, do jedynej słusznej pozycji, jaką można przyjąć w kokonie – pokrywa tylko tę część, którą zaprojektowano do leżenia. Dzięki temu ocieplina znalazła się tylko tam, gdzie naprawdę jest niezbędna. Jest jej mniej, waży mniej i zajmuje mniej przestrzeni, niż w przypadku gdyby pokrywała całe dno hamaka. Mam jednak wątpliwości, czy i w jakich warunkach sprzętowych, uzyskamy komfort termiczny przy deklarowanych -5 C z ociepliną o tej grubości.

możliwość docieplenia czym bądź

Konstrukcja Outdoor’a II jest warstwowa i pozwala na dostęp do przestrzeni między hamakiem i podpinką –  ściągacze na końcach uderblanketu można poluzować, uzyskując szczeliny o szerokości około 70 cm. Dzięki temu kokon da się z łatwością docieplić czymkolwiek – kocem, cienką matą, dodatkowym śpiworem… Dostęp od strony wierzchołków hamaka nie pozwala zbyt precyzyjnie operować dogrzewającą wkładką i żeby coś poprawić, trzeba wyjść z kokonu, ale i tak skrzętnie skorzystałem z tej funkcjonalności, pakując do środka piankowy poddupnik albo puchową kurtkę.

Kurtka puchowa w roli dodatkowej izolacji…
fot.: archiwum autora
gęsta, zintegrowana moskitiera

Moskitiera nie wymaga osobnych zawiesi, czy odciągów. Wszyta wzdłuż jednej burty na stałe, stanowi nieodłączną część kokonu. To, że siatka odpinana tylko z jednej strony, nie przeszkadza jednak zbytnio, bo w przypadku Outdoora II nie ma potrzeby poprawiania podpinki, która przyszyta jest do kokonu na stałe.

Gęstość użytej siatki, ponad 256 oczek na 1 cm2, to poważna bariera dla najdrobniejszych intruzów. Tak gęsta moskitiera wyłapie też krople drobnego deszczu lub płatki śniegu, a przy okazji ograniczy nieco ruch powietrza, co pozwoli zachować odrobinę ciepła wewnątrz kokonu, w chłodniejsze noce. 

fot.: archiwum autora

Zamek moskitiery pracuje bardzo kulturalnie, choć nie tak lekko, jakby można sobie tego życzyć; siadając na krawędzi hamaka z lekko tylko rozpiętą siatką, suwaki przesuwają się pod ciężarem użytkownika, ale wyczuwalny jest wyraźny opór. Zamek da się obsługiwać zarówno z zewnątrz, jak i ze środka kokonu – suwaki zaopatrzone są w sznureczki z dużymi silikonowymi uchwytami, ułatwiającymi obsługę po omacku.

jest szerzej, niż się wydaje

Unikatową cechą rodziny hamaków Outdoor jest to, że moskitiera stanowi element konstrukcyjny hamaka. Część siatki wzdłuż zamka uzupełniona jest brytem materiału, z którego wykonano część nośną Outdoora. Po zapięciu, moskitiera poszerza hamak ze standardowego 1,45 m do 1,65 m. Dzięki temu,użytkownik ma więcej miejsca na głowę. Lub stopy, jeśli zdecyduje się obrócić o 180 stopni. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że osoby wysokiego wzrostu mogą poprawić komfort po zamknięciu moskitiery.

fot.: archiwum autora
mocna i przyjemna tkanina

Materiały użyte do wykonania części nośnej kokonu i powłok podpinki, to poliamidy wzmocnione kwadratowym splotem rip-stop. Warstwę zasadniczego hamaka uszyto z nylonu o gramaturze 58 g/m2. Materiał z impregnacją DWR całkiem swobodnie oddycha, przepuszczając parę wodną, czego dowodem była przygoda z wilgocią w zewnętrznych powłokach podpinki, opisana w dalszej części tekstu. Tkanina jest miła w kontakcie, wytrzymała i dość stabilna wymiarowo – rozciągliwość to 3%, co jest wynikiem dobrym. Do deklarowanej wytrzymałości 250 kg nie próbowałem się nawet odnosić 🙂

Wewnętrzna powłoka podpinki, zlokalizowana między korpusem nośnym hamaka, a warstwą ociepliny, to klasyczny, lekki i przewiewny nylon, którego jedynym zadaniem jest chronić warstwy ociepliny przed uszkodzeniem mechanicznym, przy wkładaniu dodatkowej izolacji między hamak i underblanket.

Zewnętrzną powłoka podpinki uszyto z nylonu o niewiadomej gramaturze. Dla odmiany, ta część kokonu jest powlekana silikonem i wodoodporna.

dwa organizery

Producent nanizał na cięciwę dwa organizery o dwóch różnych funkcjonalnościach, wykonane z tej samej, nierozciągliwej siatki, z której uszyto moskitierę. Jeden z nich dostępny jest z boku, a drugi z góry. Oba mają po jednej kieszeni. Łącznie do dyspozycji są dwie kieszonki. 

fot.: archiwum autora

TO SIĘ MOŻE NIE PODOBAĆ

Outdoor II jest tak wyrazisty i wyjątkowy w niektórych aspektach, że część tych unikalnych cech może niektórym nie pasować. 

Poniżej opisałem wszystko, co w jakikolwiek sposób rozpraszało mnie w czasie użytkowania albo szczególnie zwróciło moją uwagę. Poszczególne z opisanych poniżej cech, są konsekwencją rozwiązań stanowiących o wyjątkowości i mocnych stronach hamaka. Znalazło się też kilka  drobnych niedogodności, łatwych do wyeliminowania przez producenta.

asymetria

Asymetryczna budowa hamaka jest zarówno jego mocną stroną, jak i jego słabością. Może uwodzić łatwością użytkowania, ale równie dobrze może odstręczać, bo istotnie redukuje ilość pozycji, jakie można przyjąć w hamaku.

rys.: archiwum autora

Dyndas może ułożyć się wyłącznie wzdłuż jednej z przekątnych kokonu. Instrukcja wyraźnie wskazuje, żeby ułożyć się z głową od strony zamka. Traktować to należy jako sugestię, bo możliwe jest również obrócenie się o 180 stopni. Tak sypia sam producent. Wysokie osoby powinny mieć jednak na uwadze, że konstrukcja hamaka promuje położenie głowy poza obrysem głównego korpusu – na 18 cm paska u moskitiery, który na odcinku 80 cm docieplony jest watoliną grubości ~6 mm. Głowa zwykle opatulona jest w kaptur śpiwora albo w czapkę. Kładąc się obróconym o 180 st., użytkownik położy tam stopy, ale… będzie mu w nie zimniej, niż w zadek.
Próbowałem spać obrócony o 180 stopni, ale przyznaję, że wygodniej mi było zgodnie z instrukcją.

Po paru nocach w Outdoorze uznałem, że – mi osobiście – nie wadzi brak możliwości zmiany przekątnej. Jednak paru osobom z grupy „ślepej próby” nie pasowało takie ograniczenie. Zwłaszcza osobom lubiącym spać na boku – na lewym boku zawsze musieli leżeć z twarzą do siatki; na prawym – do wnętrza kokonu. W klasycznym, symetrycznym hamaku z osobną podpinką, zmiana pozycji nie jest ograniczona do przewracania się z boku na bok – użytkownik ma do dyspozycji dwie przekątne i cztery kierunki ułożenia. Może swobodnie zmienić, pozycję lub kierunek w którym się położył.

ograniczone możliwości rozbudowy

Cięciwa i pętle u końców hamaka są zamocowane na stałe i nie da się ich wymienić bez rozwiązania węzłów zbierających końce kokonu. A sposób zebrania materiału w krótszych bokach hamaka i to, jak są związane, decyduje o jego asymetryczności. Organizerów nie da się po prostu zdjąć i wymienić na inne.
Konstrukcja testowanego hamaka wyklucza łatwą rozbudowę systemu. To skończony i nierozbieralny produkt, który musi pozostać taki, jakim go zaprojektowano. Dla większości użytkowników będzie to cecha nieistotna, a nawet wręcz pozytywna – to przemyślany i dobrze zaprojektowany produkt, a jego cechą jest właśnie kompaktowość. Ceną przyjętych rozwiązań jest jednak “niedemontowalność” osprzętu. Coś za coś. Osoby o aspiracjach power-userów będą więc ograniczone w swoich ambicjach.

brak modułowości

Kompaktowość to kolejna zaleta, która może być przez niektórych postrzegana, jako wada. Skończony, gotowy produkt, z w pełni zintegrowanym osprzętem ma swoje plusy, ale tak skomponowany hamak ma określone ograniczenia.  Outdoor II zajmuje sporo miejsca w bagażu i jest zbyt złożony do pewnych zastosowań. Niespecjalnie nadaje się na wrzucenie do torby  i okazjonalny wypad nad jezioro na lekko. Do tego lepiej się nada inny, prostszy hamak. 

Kokon zespolony z podpinką jest również kłopotliwy w konserwacji. Część hamaka, w której leży się bezpośrednio, będzie narażona na kontakt z ciałem użytkownika i zabrudzi się szybciej, niż underblanket, a czyszczenie takiego kombo to prawdziwe wyzwanie. Jak pranie śpiwora. Nie jest to niemożliwe, ale na pewno nie tak łatwe, jak upranie jednowarstwowego hamaka…

rozciągliwość tkaniny

Materiał użyty do wykonania zasadniczego hamaka, charakteryzuje się rozciągliwością rzędu 3%. To wartość przyzwoita i w pełni akceptowalna w hamakach bez zintegrowanej moskitiery. W testowanym egzemplarzu, tkanina była wyraźnie bardziej rozciągliwa, niż użyty zamek błyskawiczny. Nieelastyczny z natury zamek, wraz z brzegiem izolacji, tworzą nieprzyjemnie sztywny wałek. Efekt przypomina próbę położenia głowy lub barku na krawędzi drewnianej belki. Moszcząc się w hamaku, trzeba znaleźć pozycję, w której napięty zamek przeszkadza najmniej. Mi najwygodniej było, gdy sztywny pas zamka wypadał na szyi, między głową i barkiem. Choć i tak nie było idealnie. Na ten mankament zwróciły uwagę wszystkie osoby poddane konfrontacji z Outdoor’em II w ramach „ślepej próby”. Niektórzy względną nirwanę osiągnęli dopiero obróciwszy się o 180O, leżąc z nogami w miejscu przewidzianym dla barków/głowy.

Drugim negatywnym efektem subtelnej nad-rozciągliwości, jest grzbiet, jaki pod obciążeniem powstaje w osi Outdoora II, w okolicach łydek i kolan.  Amerykańscy hamakowicze nazywają to zjawisko „calf ridge”. Towarzyszy ono wszystkim hamakom typu „gathered-end”, choć skala jest różna. Najczęściej im krótszy hamak, tym grzbiet jest wyraźniejszy i bardziej upierdliwy. Elastyczne materiały wzmacniają efekt. Wyrazisty grzbiet w osi hamaka przeszkadza, uciskając nogi w łydki w okolicach kolan i ogranicza komfort. Wyższe osoby będą cierpiały przy tym bardziej. Przy moich 172 centymetrach, zjawisko było zbyt wyraziste, by je zignorować. 

Dodam, że oba opisane wyżej problemy, nie występowały w bliźniaczym hamaku Outdoor I Pro, który uszyty jest z innej, bardziej stabilnej wymiarowo tkaniny.

organizery

Organizery nawleczone na cięciwę, wykonano w całości z tej samej siatki, co moskitierę. Sztywność i nierozciągliwość materiału powoduje, że woreczki nie odkształcają się pod obciążeniem. Z tego powodu, rzeczy potrafią wysuwać się z organizera ładowanego z boku. Zwłaszcza, gdy hamak wisi z cięciwą nie w poziomie – na przykład w przypadku zastosowania techniki „nogi hamaka wyżej, niż głowa”, o której pisałem tutaj: LINK
Obciążone organizerki lubią też wędrować po cięciwie; bardziej, niżbym się po nich spodziewał.

Jedna kieszeń na organizer, to nieco mało – brakowało mi podziału na więcej mniejszych kieszonek, co pozwoliłoby na posegregowanie podręcznych drobiazgów i utrzymanie ich w porządku. 

Nie do końca przekonuje mnie też koncepcja dwóch woreczków, zamiast jednego, z wieloma kieszeniami, chociaż widzę sens takiego rozwiązania – to co ważne można trzymać pod ręką, a resztę drobiazgów odsunąć w nogi.

konstrukcja podpinki

Underblanket ma wszyte cztery gumki, biegnące w poprzek kokonu, służące do kontroli docisku podpinki do dna hamaka. Niestety, gumki nieco przeszkadzają przy operowaniu zamkiem, wchodząc w paradę suwakom. Co więcej,  jeżeli suwaki zostaną przesunięte za linię skrajnej gumy kompresującej od strony wierzchołka, ta ściągnie i wywinie listwę zamka pod spód hamaka i trzeba użyć obu rąk, by zamknąć kokon.

fot.: archiwum autora
fot.: archiwum autora

Wypełnienie podpinki, jest skrojone na wymiar i pokrywa obszar wzdłuż jedynej przekątnej, w jakiej można ułożyć się w kokonie. Mam wrażenie, że ocieplina przycięta jest nieco za bardzo. Leżąc z nogami w „4”, tj. ze stopą lewej nogi pod prawym kolanem, lewe kolano wystawało mi zwykle poza obrys podwójnej warstwy izolacji i było mi w nie chłodno.

powłoka podpinki 

Producent pisze: „Materiał underblanketu – jest nieprzemakalny i wzmocniony Ripstopem, który zabezpiecza od przenikania wilgoci od ziemi oraz zacinającego deszczu (w dolnej części, odsłoniętej przy bocznych wiatrach)”. Zewnętrzna powłoka podpinki wykonana jest z poliamidu powlekanego silikonem, który nie oddycha, tj. nie przepuszcza pary wodnej.  Fizyki nie oszukasz – jeżeli materiał nie jest membraną, to stanowiąc barierę dla wilgoci z jednej strony, zatrzyma ją też z drugiej. Rodzi to ryzyko, że w określonych warunkach wystąpi kondensacja pary wodnej w masie ociepliny. Po jednej z cieplejszych nocy, kiedy temperatura spadła do 8 st., a użyty śpiwór był za ciepły, w ramach inspekcji po powrocie wyjąłem Outdoora II z worka, i… okazało się, że underblanket jest wilgotny. Na wewnętrznej powierzchni powłoki podpinki były kropelki kondensatu z pary wodnej, jaką wyemitowałem. Zdziwiło mnie to o tyle, że noc była sucha, a rano tarp został odchylony, więc hamak wisiał w słońcu i na wietrzyku przez co najmniej godzinę. 
W pozostałe noce kondensacji nie stwierdziłem, ale śpiwór dobierałem na styk do prognozowanych temperatur – 5~6 st. C. Moje ciało nie miało powodów do zbędnej transpiracji.

Problem wystąpił raz, a to oznacza, że może wystąpić znowu. Jego intensywność będzie jednak uzależniona od temperatury zewnętrznej, wilgotności, termodynamiki użytkownika i zastosowanego śpiwora. Przy przedłużających się, niekorzystnych warunkach, efektywność wilgotniejącej ociepliny będzie spadała z nocy na noc. Wodoodporna powłoka zewnętrzna podpinki, to nienajlepszy pomysł.

ocieplina

Niewiele wiadomo o wypełnieniu podpinki. Producent na swojej stronie pisze o „ocieplinie technicznej”, nie podając żadnych parametrów technicznych, czy specyfikacji termicznej użytego materiału. Najprawdopodobniej jest to więc ocieplina poliestrowa. Najprostsza izolacja zbudowana z długich fibryn poliestrowych, o nieokreślonych parametrach. Tego typu watolina nie nie jest czempionem w kategorii efektywności termoizolacyjnej, a przy tym jest stosunkowo ciężka i słabo kompresowalna. 

Producent zapewnia, że zastosowany materiał „zapewnia pełen komfort termiczny nawet przy -5°C, w zależności od śpiwora”. Nawet używając śpiwora optymalnie dobranego do temperatury otoczenia, trzeba pamiętać, że jego plecy i częściowo boki, zostaną zgniecione między hamakowiczem, a hamakiem. Te części piernatów będą mniej izolowały i tu z pomocą ma przyjść underblanket. Jego zadaniem jest zastąpienie ściśniętej ociepliny śpiwora. Nie miałem możliwości sprawdzenia Outdoora II poniżej +5 st. C, lecz miąższość nieprzekraczająca 23 mm i niewiadome parametry warstwy izolacyjnej, nie nastrajają optymistycznie. Cudów nie ma. Cienka izolacja, a w taką uzbrojono Outdoora II nie zdziała nic, jeżeli będzie za zimno, a śpiwór między hamakiem, a hamakowiczem zostanie mocno skompresowany. Moje doświadczenia z kokonem wpisują się w powyższy scenariusz. Używałem puchowego śpiwora o normatywnym komforcie 6 st. C (limit 0 st. C), śpiąc w wełnianej, długiej bieliźnie, przy temperaturze powietrza 6 st. C i niskiej wilgotności (brak deszczu od kilku dni, susza w Wlkp.). Podpinka w pierwszym kontakcie sprawiała miłe i przytulne wrażenie szybkiego zwrotu ciepła, lecz z upływem nocy pojawiła się lekka sugestia chłodu w dolnej części człowieka. Użycie śpiwora syntetycznego, mniej wrażliwego na ściskanie, zapewne poprawiłoby moje odczucia. Na szczęście hamak łatwo docieplić dodatkową, improwizowaną izolacją, co skwapliwie czyniłem, wkładając kurtkę między hamak, a underblanket.

wielkość pakunku

Outdoor II zbudowany jest warstwowo. I jest tych warstw sporo. W kolejności od góry: moskitiera, płachta właściwego hamaka, wewnętrzna powłoka podpinki, cienka warstwa ociepliny, gruba warstwa ociepliny, powłoka zewnętrzna podpinki. To wszystko ma swoją objętość i zajmuje sporo miejsca. Sytuacji nie poprawia użycie słabo ściśliwego materiału w roli izolacji termicznej. Hamak upchnięty w firmowym worku, ma postać walca o średnicy 20 cm i wysokości 35 cm i pojemności 11 L. Wysokość pakunku daje się skompresować do 25 cm, redukując objętość do ca. 8L, lecz zmieni go to w twardy jak kamień, walcowaty tobołek.

fot.: archiwum autora
worek transportowy

Worek, w który zapakowany był hamak zdziwił mnie bardzo, Jakość wykończenia i użyte materiały, tak bardzo odstają od tego, co prezentuje sobą hamak, że nie mogłem uwierzyć, że to element standardowego zestawu. Tani, powlekany poliester, kiepskie taśmy, tanie plastikowe regulatory, bawełniany sznureczek i przaśne szycie – wszystko wygląda, jak zaadoptowane z innego produktu. W dodatku worek jest bardzo ciasny i trzeba się napracować, żeby wpakować tam Outdoor’a II z zawiesiami. Przechowywanie ociepliny underblanketu w ten sposób przez dłuższy czas, szybko i bezpowrotnie zniszczy strukturę watoliny. 

Dysonans między jakością hamaka, a jego opakowaniem jest naprawdę przykry. Przez cały okres, kiedy miałem przyjemność sypiać w tym hamaku, nosiłem go bez fabrycznego pokrowca. We własnych workach lub wpakowany luźno, bezpośrednio do komory plecaka. 

fot.: archiwum autora
kierunkowość

Asymetryczna konstrukcja i siatka odpinana tylko z jednej strony, sprawiają, że w czasie rozwieszania hamaka, trzeba rozważyć, z której strony obozu chce się mieć wejście do kokonu. Końce hamaka są identyczne, co nie ułatwia zadania. Można sobie radzić, pakując za każdym razem hamak do worka transportowego w taki sam sposób – np. tak, żeby z pokrowca wystawał taki koniec hamaka, że rozwieszając go od prawej do lewej, zamek błyskawiczny znajdzie się od strony rozwieszającego. Osoby nie korzystające z worka, mogą oznaczyć jakoś jeden z końców hamaka. Idealnie byłoby, gdyby jeden z kapturków kryjących węzły u wierzchołków był w kolorze kokonu, a drugi w jakimś innym; kontrastowym, ale zharmonizowanym.

lakoniczna instrukcja

Producent dostarczył prostą instrukcję użytkowania samego hamaka. Nam wystarczyła, a poza tym kokon sam zweryfikował próby zmiany pozycji. Za to sposób poprawnego użycia zawiesi nie został w żaden sposób opisany ani zilustrowany. Nowicjusz pozostawiony jest sam sobie, co pozostawia lekką rysę na wizerunku produktu, który jest naprawdę łatwy i przyjemny w użyciu. Zawiesia są elementem najbardziej skomplikowanym w obsłudze, a jakości ich użycia dyndas powierza swoją osobę. Na szczęście Flyhamak pracuje już nad nowymi instrukcjami do wszystkich swoich produktów.

PODSUMOWANIE

Są dwa podejścia do projektowania UX – interakcji między użytkownikiem, a przedmiotem, z którego ten korzysta. Pierwsze pozwala odbiorcy dostosowywać produkt do swoich potrzeb i pozostawia mu możliwie dużą swobodę. Drugie zakłada, że projektant wie najlepiej, czego użytkownik potrzebuje, a produkt powinien ograniczać możliwość popełnienia błędu, zapewniając crème de la crème funkcjonalności skrojonej na miarę; one size fits all…

Dobrymi analogiami są tu systemy operacyjne Android i iOS. Pierwszy daje nieskończone możliwości personalizacji. Drugi nie daje, ale po prostu jest sobie w tle i działa, nie przeszkadzając użytkownikowi i nie rozpraszając go koniecznością dokonywania zbędnych wyborów.

Flyhamak Outdoor II należy zdecydowanie do drugiego obozu. To hamak, który weźmie Cię za rękę i łagodnie poprowadzi. Bez kombinowania, szukania idealnej pozycji, moszczenia się i  poprawiania podpinki. Rozwieszasz i używasz. Po prostu działa. To dobry sprzęt. Nie pozbawiony wad i ograniczeń, lecz ze sporym potencjałem na hamak bardzo dobry. Idealny dla tych, którzy nie są zainteresowani kompletowaniem zestawu z poszczególnych elementów. Dla poszukujących hamaka łatwego i zapewniającego przyzwoity biwak przy minimum zaangażowania ze strony użytkownika. Dla tych, którzy nie poczują się ograniczeni rozwiązaniami narzuconymi przez producenta. 

Outdoor II z całą pewnością nie nadaje się dla wiercipiętów, którzy lubią zmieniać pozycję w hamaku i nie lubią być w tym ograniczani. Nie będzie dobrym wyborem dla hamakowiczów z ambicjami, pragnących eksperymentować, rozwijać się sprzętowo; skorygować cięciwę, wymienić to i owo… Nie jest też dobrym wyborem dla tych, którzy potrzebują jednego uniwersalnego hamaka do wszystkiego. Ci ostatni powinni wybrać raczej system modułowy.

Andrzej Ambroż

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.