Lesovik DRAKA

Są hamaki i Hamaki. Te drugie, stanowiące produkty kompletne, leżą zwykle na wyższej półce jakościowej i cenowej. Tam też Lesovik umieścił Drakę, którą zachwala, jako „zintegrowany system hamakowy z wypinaną moskitierą.” W pełni wyposażony, kompletny hamak numer jeden” – brzmi bogato i faktycznie nie jest to produkt najtańszy. Oczekiwania są więc również wysokie. Czy jednak warto wyłożyć więcej grosza na obiecane hamakowe all-inclusive?

DEKLARACJE PRODUCENTA

Lesovik zarzeka się, że oferuje w pełni wyposażony i kompletny produkt. Draka o wymiarach 330 cm x 150 cm ma wytrzymywać obciążenie 250 kg. Waga tego cudeńka nie powinna przekroczyć 760g, a hamak, z wszystkimi dodatkami po spakowaniu bez kompresji, zajmie przestrzeń 35x13x13 cm.

RZECZYWISTOŚĆ

W komplecie dostajemy:

  • symetryczny, klasyczny hamak typu “gathered-end” z całkowicie odpinaną moskitierą
  • dwie nierozciągliwe, poliestrowe taśmy z zaszytymi oczkami na obu końcach (ang.: tree huggers)
  • dwa lekkie karabinki aluminiowe
  • dwa łupia, tj. odciągi typu “whoopie slings” z linki dyneema o średnicy 2 mm
  • cięciwę z linki, jw.
  • organizer z siatki na drobiazgi, zawieszony na cięciwie
  • dwa odciągi do burt hamaka, z gumosznurka średnicy 3 mm
  • woreczek siatkowy na moskitierę, odciągi lub taśmy do drzew
  • woreczek transportowy na cały zestaw, z tego samego materiału, co hamak
fot.: archiwum autora

Wymiary testowanego hamaka zgadzają się z deklaracją producenta – Draka to pełnoprawny jedenasto-stopowiec (jedna stopa = ca. 30 cm).
Każde z łupi ma długość minimalną 26 cm i daje się rozciągnąć do 142 cm.
Cięciwa z zestawu jest nieregulowana i ma stałą długość 290 cm (88% długości hamaka).
Woreczek transportowy typu “bishop” – rękaw z dostępem z obu końców – zapakowany wszystkimi wymienionymi wyżej dobrami, ma formę walca o średnicy 13 cm i wysokości 30 cm. Jest więc mniejszy, niż wynika ze specyfikacji.

Waga obciążona testowanym zestawem wskazała 789 g, a więc o 29 g więcej od deklaracji producenta. Różnica 4% może być uznana za mieszczącą się w granicach akceptowalnego statystycznego rozrzutu parametrów, chociaż osobiście wolałbym, żeby miała wartość ujemną lub chociaż była mniejsza.
Waga poszczególnych elementów zestawu:

  • dwa karabińczyki – 42 g
  • dwie taśmy to drzew – 82 g
  • dwa odciągi boczne – 31 g
  • woreczek na moskitierę – 8 g
  • hamak z moskitierą, cięciwą, organizerem i łupiami – 605 g z czego sama moskitiera to 156 g
  • woreczek transportowy – 21 g

RZECZY FAJNE

duży woreczek transportowy

Cały zestaw zapakowany jest w luźny woreczek transportowy, uszyty z tego samego materiału, co hamak. Pokrowiec jest większy, niż potrzeba. To element przemyślanej strategii producenta, promującego określony sposób pakowania. W przeciwieństwie do sztywno nabitych, ciasnych pokrowców lub ściśniętych na kamień worków kompresyjnych, luźny pakunek dopasuje się do zakamarków plecaka i łatwiej wypełni przestrzeń bagażu. Można go upchnąć w przestrzenie między twardszymi i sztywniejszymi elementami ekwipunku.
Spakowany hamak może wydawać się spory, ale w rzeczywistości daje się spokojnie skompresować o mniej więcej połowę.

fot.: archiwum autora
łatwość użytkowania

Hamak po wyjęciu z paczki jest gotowy do użycia. Łupia, cięciwa, organizer i siatka są zamontowane do hamaka. Wystarczy znaleźć dwa drzewa, założyć na nie taśmy, zapiąć łupia do karabińczyków i gotowe… Dla chętnych i wymagających są jeszcze boczne odciągi burt. Cała regulacja ogranicza się do konieczności każdorazowego skrócenia lub wydłużenia łupi w trakcie rozwieszania kokonu.
Nie trzeba mieć przy tym żadnego wcześniejszego doświadczenia z hamakami, bo producent przygotował prostą i zrozumiałą instrukcja obrazkową, ilustrującą proces rozwieszania hamaka i zasady działania regulowanych zawiesi.

fot.: archiwum producenta
spore wymiary hamaka

Sypialnia o długości 330 cm i szerokości 150 cm oferuje fantastyczny komfort i mocno wypłaszczoną pozycję przy ułożeniu się po “brazylijsku”, tj. ukośnie względem osi hamaka.
Modele geometryczne, jakie wykonałem przy okazji prób zrozumienia wpływu długości cięciwy na komfort hamaków symetrycznych, wykazały, że dla użytkownika o wzroście 1,7 m, ułożonego pod kątem 25 stopni względem osi hamaka, maksymalna różnica między najniżej i najwyżej położonym punktem ciała nie przekroczy 19 cm. Dla porównania, ten sam dyndas w hamaku o długości 2,7 m będzie borykał się z różnicami wzniesienia rzędu 26 cm. A zatem jedenasto-stopowy kokon zapewni o 37% bardziej płaską pozycję, w porównaniu do popularnych, krótkich hamaków. Tę liczbę da cię wyczuć w praktyce – można zapomnieć o przeprostach nóg i cierpnących stopach.

fot.: archiwum autora
symetria hamaka

Prostota konstrukcji i symetria hamaka pozwalają na swobodę użytkowania – lokator Draki ma do dyspozycji dwie przekątne i cztery kierunki ułożenia, niezależnie od sposobu rozwieszenia hamaka. Można swobodnie zmienić pozycję lub kierunek w którym się położyliśmy, bez przewieszania kokonu i bez wychodzenia z niego.

mocna i nierozciągliwa tkanina

Drakę uszyto z lesovikowego klasyka – sprawdzonego w boju nylonu o gramaturze ~65g/m2, wzmacnianego splotem rip-stop. Tego samego, z którego od lat szyte są bestsellerowe Duchy Lesovika. Materiał jest wytrzymały i wyjątkowo stabilny wymiarowo – rozciągliwość to 1,5~2%, co jest wynikiem wręcz doskonałym. Prób zniszczeniowych nie prowadziłem, ale w hamaku Duch lądowała czasem cała moja czteroosobowa familia, której łączna waga zbliża się do 200 kg. Bez szkody dla materiału, co pozwala uwierzyć w deklarowaną nośność Draki.
Materiał nie jest niczym powlekany i swobodnie oddycha, przepuszczając parę wodną. Nie doświadczyłem najmniejszych problemów z kondensacją, a wilgotna tkanina schnie piorunująco szybko.

wszechstronne zawiesia

Hamak wyposażono w system łupi z taśmami, co jest już właściwie standardem w przypadku dobrych hamaków. O zaletach regulowanych pętli z dyneemy oraz o ich mankamentach i jak z wadami sobie radzić, pisaliśmy TUTAJ. Nie ma się zatem za bardzo nad czym rozwodzić – ot, dobry, łatwy w obsłudze, lekki i sprawdzony system, który w ofercie Lesovika występuje również jako osobny produkt o nazwie Smuk.

fot.: archiwum autora

To, co jest wyjątkowe na tle zawiesi konkurencji, to sposób użycia taśm do drzew – oryginalnie producent zaleca owinięcie taśmą drzewa – jeden lub dwa razy – i wpięcie karabinka z łupiem w oba oczka na końcach jednej taśmy. W większości wypadków działa to jak należy i jest proste tak bardzo, że bardziej się nie da. Smuk nie do końca lubi się jednak z drzewami o gładkiej korze; nie raz doprowadzał mnie do szewskiej pasji, uparcie ześlizgując się z brzóz i buków, zanim zdążyłem obciążyć zawiesia hamakiem. Pomogłoby podwójne oplecenie pnia, ale w większości wypadków średnice drzew były za duże, a taśmy za krótkie. W takich sytuacjach korzystałem z innego sposobu. Oplatałem drzewo taśmą, przewlekałem jeden jej koniec przez oczko na drugim końcu paska. Tak założona taśma trzyma się pnia mocno i nie zjeżdża nieobciążona. Na wolnym odcinku paska zakładałem przetyczkę z karabińczyka z zestawu, wiązaną rożkiem szkutniczym (ang.: marlin spike hitch). Metoda jest praktyczna i da się zastosować bez modyfikacji zestawu, co dla bardziej zaawansowanego użytkownika jest niewątpliwą zaletą.

fot.: archiwum autora
gęsta moskitiera odpinana z obu stron hamaka

Zgrubnie policzona gęstość użytej siatki to 256 oczek na 1cm2 – poważna bariera dla najdrobniejszych intruzów. Tak gęsta moskitiera wyłapuje też krople drobnego deszczu lub płatki śniegu, a przy okazji ogranicza nieco ruch powietrza, przez co przydatna jest nawet chłodną porą, pozwalając zachować nieco ciepła wewnątrz kokonu.

fot.: archiwum autora

Moskitiera z elastycznej siatki nie wymaga osobnych zawiesi, czy odciągów. Stanowi integralną część kokonu, chociaż nie jest elementem konstrukcyjnym. Można odpiąć ją w całości i szybko zdjąć z hamaka, który nadal będzie pełnił swoją podstawową funkcję. Zakładanie jej z powrotem nie idzie już jednak tak sprawnie, ale szczerze mówiąc, przez cały okres użytkowania Draki odpiąłem ją tylko dwa razy – w terenie dla sfotografowania kokonu bez siatki i w domu, żeby ją zważyć. Poza tym nie czułem najmniejszej potrzeby odpinania moskitiery, raz że posiadam inne, lżejsze hamaki, które zabieram, gdy potrzebuję oszczędzić na wadze bagażu, dwa – komary i inne owady bardzo mnie lubią, choć ja nie odwzajemniam ich sympatii i staram się od nich skutecznie odgrodzić.

fot.: archiwum autora

Największą zaletą siatki w Drace jest jednak to, że da się ją otworzyć na obu burtach hamaka jednocześnie. Dzięki temu kontrola i poprawianie ułożenia podpinki jest bajecznie prosta, bo można chwycić ją z obu stron hamaka i dociągnąć do kokonu lub przesunąć we właściwe miejsce. Do tego, niezależnie od tego jak się rozwiesi hamak, wnętrze dostępne jest tak samo z obu stron. Nie ma potrzeby planowania konfiguracji hamaka w oparciu o konstrukcję śpiwora – worek może mieć zamek z lewej albo z prawej.

fot.: archiwum autora

Zamki moskitiery pracują lekko i bez zacięć – siadając na krawędzi hamaka z lekko tylko rozpiętą siatką, suwaki same przesuwają się gładko pod ciężarem użytkownika. Znam osoby tyrające Draki od początku ich istnienia. Używają ich do dziś i po ponad roku intensywnej pracy, zamki działają bez zarzutu. Niestety, taśma zamku przy siatce pasuje tylko do jednej, określonej taśmy zamku przy hamaku. Po wypięciu moskitiery, nie da się jej wpiąć w sposób dowolny. Na szczęście, w nowych seriach oznaczono tasiemkami pasujące do siebie połowy zamków, co ułatwia poprawny montaż siatki.
Suwaki zamków da się obsługiwać zarówno z zewnątrz, jak i ze środka kokonu – zaopatrzone są w sznureczki z silikonowymi uchwytami, ułatwiającymi obsługę. Bywa jednak, że pętelki zewnętrzne zawędrują do wnętrza hamaka. Wtedy po omacku pociągnąć można za suwak z niewłaściwej strony; zamek pracuje wówczas nieco ciężej. Nie jest to wada, tylko pole do poprawy produktu – planuję wymianę pętelek po zewnętrznej stronie kokonu na tasiemki, co pozwoli na odróżnienie właściwych uchwytów suwaków po omacku.

użyteczny organizer

Moje próby z organizerami na cięciwę w przeszłości nie były zbyt pomyślnie – okulary i telefon wciąż wypadały z kieszonek, a sam woreczek zjeżdżał mi zwykle po lince w chwilach najmniej odpowiednich, w miejsca niepożądane. Do drakowego organizera podszedłem więc z nieufnością. Pozywytne zaskoczenie okazało się jednak wprost proporcjonalne do sceptycyzmu; lesovikowy organizer działa wyśmienicie i jest bardzo praktyczny – ma kształt rury nawleczonej na cięciwę, z dwoma kieszonkami po obu stronach. Łącznie jest więc do dyspozycji pięć kieszeni – jedną dużą, dostępną z boku z obu końców woreczka i cztery mniejsze, dostępne od góry. Organizer wykonany z elastycznej siatki, odkształca się pod ciężarem przedmiotów, dzięki czemu nie wypadają one z kieszonek. Krawędzie głównej komory obszyte są elastyczną lamówką, która dodatkowo pomaga zatrzymać bagaż we wnętrzu woreczka i zwiększa tarcie między zasobnikiem, a cięciwą; organizerek nie zjeżdża po lince tak ochoczo.

fot.: archiwum autora
odciągi burt hamaka

Draka oferuje możliwość założenia elastycznych odciągów burt, rozpościerających i stabilizujących hamak. Kokon z odciągami oferuje łatwiejszy dostęp do wnętrza i nie łopoce na wietrze. Dodatkową korzyścią, jest opanowanie nadmiaru luźnego materiału długiego hamaka.
Odciągi w postaci dwóch gumo-sznurków z haczykami-ragulatorami na każdym końcu, zaczepia się o cztery D-ringi – po dwa na każdej z burt.

fot.: archiwum autora

Można również zahaczyć oba regulatory jednego odciągu o pojedynczy D-ring u głowy hamakowicza, a drugi – u jego nóg, rozpościerając Drakę po przekątnej.

fot.: archiwum autora

Taka funkcjonalność może znaleźć zwolenników i dobrze mieć ją w arsenale, choć ja nie jestem wielkim fanem i odciągi nie są mi potrzebne do szczęścia. Przyznaję jednak uczciwie, że nie miałem okazji używać Draki przy silniejszym wietrze, a wówczas linki u burt przydałyby się z pewnością. Poza tym hamak z odciągami wygląda naprawdę świetnie…

konsekwentna estetyka

Cały produkt wykonany jest z dużą dbałością, obejmującą estetykę wykończenia i plastykę. Draka oferowana jest w trzech barwach – nieśmiertelnie klasycznej duchowej zieleni, sosnowej umbrze i bałtyckim błękicie. Kolory są nieagresywne, pastelowe i pięknie komponują się z polskimi lasami. Najważniejsza jednak jest konsekwencja, z jaką producent podszedł do spójności całej kolekcji. Nie czuje się przypadkowości w detalu, ani w ujęciu ogólnym. Dobrane kolory dobrze współgrają ze sobą i bez dysonansów komponują się z pozostałymi produktami z katalogu Lesovika. Nie jest to może najważniejsza z cech, ale nikomu na pewno nie przeszkadza, a mi sprawia wiele przyjemności w kontakcie z produktem – lubię rzeczy ładne; używa się ich milej.

Interesujące są za to “smaczki” w postaci białych detali użytkowych, doskonale widocznych w słabym świetle, na tle hamaka i otoczenia: sznurków i silikonowych uchwytów suwaków zamków błyskawicznych, D-ringów do montażu odciągów bocznych oraz haczyków z regulatorami na odciągach. Stanowią akcent i wyróżnik wizualny marki.

fot.: archiwum autora

RZECZY MNIEJ FAJNE

Po kilkunastu nocach spędzonych w Drace i po wielu popołudniowych sjestach, muszę przyznać, że nie znalazłem większych mankamentów. W szklance słodyczy znalazło się jednak parę kwaśnych kropel.

fot.: archiwum autora
system nie do końca kompletny

Producent określa produkt, jako w pełni wyposażony, zintegrowany system hamakowy, co nie do końca odpowiada naszemu zrozumieniu “w pełni wyposażonego systemu”. Jaki powinien być hamak, pisaliśmy TUTAJ i Draka spełnia niemal wszystkie kryteria zestawu kompletnego, przedstawionego w przywołanym artykule – do pełni obrazu systemu całkowitego zabrakło jedynie izolacji od spodu. Nie jest to nic szczególnie problematycznego, bo niemal wszystkie hamaki na rynku oferowane są bez docieplenia, a kokon łatwo uzupełnić o izolację odpowiednią do portfela i potrzeb. Można użyć maty lub dobrać underquilta z katalogu Lesovika albo z asortymentu konkurencji – o podpinkach dowiecie się więcej z TEGO artykułu.

Taka elastyczna modularność jest niewątpliwą zaletą, niemniej nazwanie Draki komplentnym systemem może wprowadzać w błąd początkujących lub mniej doświadczonych hamakowiczów.

Sam Lesovik oferuje trzy podpinki: standardowego Otula z ociepliną syntetyczną, syntetycznego Otula Lite, przeznaczonego na cieplejszy okres oraz puchowego Otula Air, przeznaczonego na ciepłe noce. Trzeba jednak zauważyć, że najcieplejszy z tych underquiltów nie jest kompatybilny z Draką. Standardowy Otul jest dużo szerszy, niż jego lżejsi bracia. W uzyskaniu pełni możliwości oraz optymalnego komfortu termicznego Otula, pomaga spięcie go nad hamakiem. Draka z moskitierą nie pozwoli na to, a zainstalowanie odciągów dodatkowo pogorszy sprawę. Producent pracuje jednak nad nową wersją ciepłego Otula, który wyeliminuje te mankamenty.

sałatka bez śledzi

Zestaw nie zawiera wprawdzie śledzi ani szpilek do zakotwienia odciągów do podłoża, ale osobiście nie uznaję tego za wielką wadę, bo sam szpilek, ani śledzi nie noszę. Hamak wieszam zazwyczaj na drzewach, a gdzie drzewa, tam nie brakuje patyków, których mogę użyć do przyszpilenia tarpa, czy odciągów. Poza tym, od rodzaju podłoża zależy, jakie śledzie, czy szpilki będą skuteczne, więc producent słusznie zostawia użytkownikowi dobór tego elementu wyposażenia. Niemniej, to że w specyfikacji nie zawarto choćby prostego komunikatu, że do odciągów Draki warto rozważyć zakup śledzi lub szpilek dobranych do rodzaju podłoża, jest niewątpliwie kamyczkiem w ogródku “kompletnego produktu”.

zbyt długa cięciwa

Cięciwa w hamaku, to rzecz wyjątkowo pomocna. Czym jest, jak działa i dlaczego warto zainstalować ją w hamaku, pisaliśmy TUTAJ.
Lesovik standardowo montuje w Drace cięciwę o długości ~290 cm, tj. stanowiącą 88% długości samego hamaka. Decyzja o przyjęciu takiej wartości, jako standardu została podjęta po dłuższych testach przedprodukcyjnych, niemniej nie jest to wielkość uniwersalna i optymalna dla każdego.
Na samym początku nie mogłem znaleźć sobie miejsca w testowanym kokonie. Walczyłem z napiętymi burtami, a hamak bezwzględnie ustawiał mnie bardziej w osi, niż sobie życzyłem. Po kilku próbach ze skróceniu cięciwy, przez nawinięcie jej fragmentu na metalowy karabinek, ustaliłem, że 85% długości hamaka bardziej mi odpowiada. Przeplotłem cięciwę, skracając ją o 10 cm i od tej pory Draka stała się naprawdę wygodna.

W tak dopracowanym i nienajtańszym produkcie, użytkownik nie spodziewa się raczej konieczności samodzielnego wprowadzania poprawek. Druciarstwo wręcz nie przystoi… Idealnie byłoby domyślnie wyposażyć Drakę w cięciwę regulowaną w zakresie od 83% do 88% długości hamaka.

W SUMIE…

Rozmiary Draki sprawiają, że zaangażowanie jej na pełen etat powinny poważnie rozważyć osoby mierzące powyżej 1,7 m wzrostu. Niżsi również docenią jej astronomiczne gabaryty – dla nich będzie to iście królewska sypialnia, jeżeli tylko sięgną wystarczająco wysoko, by porządnie zawiesić tak długi hamak. Dla dyndasów mierzących 1,9 m i więcej, hamak jedenasto-stopowy to właściwie jedyna sensowna i wygodna opcja.

Draka to nie liga ultralekka, ale obfitość funkcji, komfort sypialni oraz prostota i wygoda użytkowania sprawiły, że z biegiem czasu coraz rzadziej sięgałem po inne hamaki. Mam kokony dziesięcio-stopowe (3m długości), mniejsze po spakowaniu i lżejsze, ale nie oferujące takiej wygody, jak jedenasto-stopowiec. W końcu Draka lądowała w bagażu przy każdym wyjściu do lasu.

fot.: archiwum autora

Wszystkie wyżej wymienione zalety czynią z Draki świetny hamak dla tych, którzy szukają kokonu komfortowego i nieskomplikowanego w użytkowaniu. To właściwie jedyny hamak, jakiego potrzebują…

Andrzej Ambroż

8 thoughts to “Lesovik DRAKA”

  • Anonim

    11 maja 2020 at 22:27

    Piękny kawałek leśnego domu ? mimo wszystko jednak my lubimy i użytkujemy Ducha i osobną moskitierę?

    Odpowiedz
  • Irek

    12 maja 2020 at 00:09

    Świetny, rzeczowy opis. Czekam z niecierpliwością na kolejne recenzje zestawów combo 😉 Będzie co porównywać i na pewno ułatwi to wybór.

    Odpowiedz
    • Kaz

      12 maja 2020 at 11:20

      Dokładnie, super by było przeczytać tak szczegółową recenzję podobnych konstrukcji od innych producentów. Batilo Moskito od Leśnego Ludzika?

      Odpowiedz
      • Andrzej Ambroż

        12 maja 2020 at 15:36

        Na warsztacie mamy Flyhamak Outdoor I i II. W kolejce czeka Batilo Moskito. Cierpliwości – robimy, co możemy. Ileż można spać w hamakach?! 😉

        Odpowiedz
        • Irek

          13 maja 2020 at 09:41

          Na recenzję Flyhamaka Outdoor czekam od dawna, ciekawi mnie czy i na ile będziecie podzielali moje wrażenia z krótkiego, ale intensywnego używania tego hamaka. A odpowiedź na zadane pytanie brzmi: każdego dnia, wszędzie 😀

          Odpowiedz
        • apio

          16 maja 2020 at 14:02

          Świetna recenzja Draki, niecierpliwie czekam na Outdoor. Ponieważ jestem przed zakupem hamak, po dość wnikliwym zapoznaniu się z ofertą producentów na placu boju pozostały Draka i Outdoor I z opcją podwójnego dna na karimatę, materac. Rozważałem jeszcze Bushmen Vagabond ale wiadomo wspieramy polskie świetne produkty. Czy w związku z tym można jakoś przyspieszyć recenzję Outdoora bo już włączył mi się syndrom niespokojnych nóg i przebieram nimi odłożywszy decyzję o zakupie w oczekiwaniu na zapowiedzianą w komentarzu recenzję.
          Z mojej strony za Outdoorem przemawia podwójne dno ale minusem jest zintegrowana moskitiera odpinana tylko z jednej strony, natomiast plusem Draki moskitiera rozpinana z obu stron z opcją zdjęcia, a minusem brak podwójnego dna gdzie w niektórych przypadkach trzeba zastosować ocieplenie. Jakość obu produktów wydaje się zbliżona.
          Pozdrawiam serdecznie i czekam niecierpliwie na recenzję.

          Odpowiedz
  • Bartek

    12 maja 2020 at 15:25

    Ha, 205 cm wzrostu i śpię od chyba ponad 4 lat w hamakach 3 m. Kurcze, może pora spróbować 12 stóp 😉

    Odpowiedz
  • Anonim

    5 października 2020 at 22:55

    A jak się ma do niego DD Hammocks FRONTLINE? Krótszy, ale dla niskiej osoby to nie problem. Waga podobna, a cena niższa.

    Odpowiedz

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.