Lesovik SUL – lekko, lżej, przenajlżej…

Od dłuższej chwili, w oficjalnej ofercie firmy Lesovik znajdziecie następcę kokonu Ultra Light – wyjątkowo lekki hamak SUL. Załoga Hamakomanii miała okazję używać egzemplarzy prototypowych i przedprodukcyjnych, a swoimi pierwszymi wrażeniami dzieliła się na kilku grupach facebookowych. Czas najwyższy zebrać spostrzeżenia do kupy i spojrzeć z pewnego dystansu.

MATERIAŁ

Kokon nie bez kozery ochrzczono Super Ultra Lekkim. Wykonano go z niezwykłej tkaniny – z niepowlekanego niczym nylonu Monofil Ripstop, który jest bardzo gęstą siatką, wzmocnioną kratką rip-stop.

(fot. Andrzej Ambroż)

Dzięki temu SUL jest przewiewny jak moskitiera oraz… częściowo przezroczysty. Wygląd tkaniny naprawdę zwodzi – patrząc na hamak z niej uszyty, ma się wątpliwości, czy w ogóle uniesie ciężar użytkownika… Trzeba przywyknąć, bo materiał jest wyjątkowo wytrzymały, jak na gramaturę 34g/mkw. Nie rozciąga się też nadmiernie – maltretowany wydłużał się o 3%, co jest bardzo dobrym wynikiem. Mimo to, wydaje się, że materiał SUL’a naciąga się bardziej. Zdaniem Lecha, odczucie elastyczności jest potęgowane przez przekonanie, że cienkie materiały są bardziej rozciągliwe.

To mnie w ogóle utrzyma!?
(fot. Andrzej Ambroż)

W tej beczce miodu znajdziecie też niestety parę łyżek dziegciu. Po pierwsze, tkanina jest stosunkowo sztywna i słabo ściśliwa. Wątek i osnowa są rzadkie, ale wzajemnie bardzo mocno splecione. Wszystko to znacząco ogranicza ściśliwość kompresowalność hamaka. Spakowany SUL jest wyraźnie większy od starszego UL’a, choć wciąż mniejszy, niż sztandarowy produkt Lesovika, czyli hamak Duch.

Druga wada jest pochodną zalet – materiał jest tak rzadki, że przeszycia wykonane niewłaściwym sprzętem i w nieodpowiedni sposób, grożą nadwyrężeniem struktury, a klej taśm naprawczych nie ma się czego trzymać. W efekcie trudno jest naprawiać drobne uszkodzenia. W jednym z egzemplarzy Andrzej znalazł dwie malutkie dziurki – wady fabryczne, sądząc po ich lokalizacji, deformacjach wątku i osnowy w otoczeniu uszkodzeń oraz po kształcie i rozmiarze dziurek. Standardowo drobne uszkodzenia reperuje się, naklejając z obu stron łatki z samoprzylepnego nylonu. Próby przeprowadzone na poprodukcyjnych odpadkach dowiodły, że takie zabezpieczenie dziurek w tkaninie Monolite zakończy się fiaskiem – rzadko rozmieszczone nici i rozciągliwość materiału ścinają klej i powodują odklejanie łatek. Wyraźnie lepiej, choć wciąż nie idealnie, zachowuje się taśma naprawcza Tenacious Tape. Wyjątkowo trwałe, choć niezbyt estetyczne efekty przyniosły eksperymenty z naklejeniem łat z klasycznego nylonu ripstop, nasączonego elastycznym klejem poliuretanowym do uszczelniania szwów namiotów.

ZESTAW, KTÓREGO NIEMAL NIE MA

Lesovik nie urwał gramów z wagi hamaka przez zwykłe obcięcie jego wymiarów, co jest powszechną praktyką. Na rynku znajdziecie wiele ultralekkich kokonów, które okazują się przykrótkie, wyjątkowo wąskie lub niekompletne – same hamaki bez systemu zawieszenia. SUL to kompletny, pełnoprawny i pełnowymiarowy hamak o długości 3 m i szerokości 1,45 m. Wygodny dla osób do 2 m wzrostu. Według specyfikacji producenta, sam hamak, bez zawiesi i woreczka, waży 175 g, choć testowane egzemplarze prezentowały rozrzut od 160 g do 180 g, co zapewne wynikało z różnic w rozmiarach wykroju. Spakowany SUL z kompletem zawiesi waży 300 g, co czyni go najlżejszym, kompletnym, pełnowymiarowym hamakiem na polskim rynku.

LINKI, TAŚMY I KOŁECZKI…

Testowane egzemplarze nie miały zawiesi, jakie znajdziecie w wersji sklepowej, choć od produktu finalnego różniły się właściwie tylko detalami. Kupując SUL’a dostaniecie w zestawie system SMUK UL, składający się z: dwóch regulowanych łupi (ang. whoopie sling) z linki dyneema o średnicy 2 mm wytrzymującej obciążenie do 660 kg; dwóch gęsto plecionych taśm poliestrowych szerokości 20 mm i długości 1,75 m oraz dwóch przetyczek z anodyzowanego aluminium. Taśmy zaopatrzono w ucho na każdym z końców. Tak skomponowane zawiesia są turbo-lekkie, proste w obsłudze, w pełni regulowane i niezwykle elastyczne pod względem użytkowym, a dołączona do zestawu czytelna i przejrzysta instrukcja, nie pozwoli Wam poczuć się zagubionymi. Nawet, jeżeli hamak wieszacie pierwszy raz w życiu.

O wadach i zaletach łupi przeczytacie TUTAJ.

SUL’a nie wyposażono w cięciwę, a szkoda, bo jest bardzo przydatna i znacząco poprawia komfort użytkowania hamaka. W naszej opinii jest wręcz obowiązkowym elementem wyposażenia każdego porządnego kokonu. Andrzej z marszu wyposażył hamak we własną cięciwę. Lech bardzo bolał nad jej brakiem, bo nie wysypiał się bez niej w SUL’u. Robił to jednak po to, żebyście Wy już nie musieli.

O zaletach cięciwy pisaliśmy TU.

NIECODZIENNY TOWARZYSZ NA CO DZIEŃ

Pakunek zawierający hamak i zawiesia jest niewielki. Nie tak mały, jak sugerowałaby jego waga, ale wciąż wystarczająco nieduży, by towarzyszyć Wam zawsze i wszędzie – daje się ścisnąć do rozmiaru zbliżonego do półitrowej butelki wody. Bez trudu więc znajdzie sobie miejsce w zakamarku torby/torebki/plecaka.

Pakuneczek.
(fot. Andrzej Ambroż)

Bardzo lekki i miły w dotyku materiał powoduje, że ma się wrażenie unoszenia w powietrzu. Jego przezroczystość pogłębia to odczucie. Ciekawe jest odkrywanie nowych funkcjonalności wynikających z firankowatości – można podziwiać widoki, obserwować kuchenkę, czekając na zagotowanie wody, sprawdzać, czy ktoś się nie zbliża do obozu. Wszystko to bez unoszenia głowy. Wyobraźcie sobie spanie w moskitierze z wszystkimi tego konsekwencjami. Jest przewiewnie i komary mogą Was atakować od spodu, obejrzycie za to żuki i mrówki przechadzające się pod Wami. Nie jest to hamak na chłodniejsze noce, ani tym bardziej wietrzne. Wchodząc zaś do niego w upale, w przysłowiowych samych gaciach pamiętajcie, że repelenty odstraszające małych krwiopijców mogą uszkodzić tkaninę. Jeszcze większą krzywdę uczynią SUL’owi okucia w odzieży, suwaki od zamków błyskawicznych, klucze albo noże w kieszeni, czy iskry z papierosa lub ogniska. Tkanina jest cieniutka, więc ostrożnie i bez szarżowania. Dobrze traktowana posłuży jednak długo i wdzięcznie.

Żadnej prywatności…
(fot. Andrzej Ambroż)

Podpinka to najlepsza opcja, jeżeli chodzi o docieplenie hamaka od spodu, ale w przypadku SUL’a zasłoni w dużej mierze widoki i pozbawi hamak jego głównej atrakcyjności. Z drugiej strony, przejrzystość pozwala na kontrolę poprawności ułożenia podpinki wprost z wnętrza kokonu. Materac, czy karimata nie przesłonią panoramy, ale trudniej będzie się wyspać niż z podpinką – maty lubią uciekać spod człowieka i trzeba w półśnie gonić zbiega.

Z wnętrza hamaka doskonale widać wszelkie niedociągnięcia w ułożeniu podpinki.
(fot. Andrzej Ambroż)

DLA KOGO?

Nazwa „Super Ultra Light” sugeruje, że to hamak dla świrów-ultralajtowców. To jednak nie do końca prawda. Ten produkt ma dwie równorzędne zalety, które wespół w zespół wyróżniają go na tle konkurencji – lekkość i przezroczystość. SUL’a docenią wszyscy, którzy lubią otwarte przestrzenie, nie chcą zamykać się w namiotach, a połacie tarpów podnoszą wysoko, by móc nacieszyć się bliskim kontaktem z przyrodą. Jeżeli nie przykładacie wielkiej wagi do ciężaru bagażu, szczególnie atrakcyjna będzie dla Was przejrzystość hamaka. Jeśli zdarza się Wam zdrapywać gramy z ekwipunku, zachwyci Was lekkość SUL’a. W obu przypadkach z przyjemnością będziecie patrzyli przez burty swoich hamaków. Jeśli więc kokon-firana urzekł Was tak jak nas, przytulcie go, pakujcie się i ruszajcie do lasu oglądać świat przez zieloną siateczkę, nucąc z hamaczka: „[…] zielono mi i spokojnie, zielono mi […]”.

Hamakomania

One thought to “Lesovik SUL – lekko, lżej, przenajlżej…”

  • Anonim

    26 stycznia 2020 at 20:05

    Hamak z oknem na świat ?

    Odpowiedz

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.